Marcin Bosak: Szymon wprowadzi odrobinę zamieszania
Marcin Bosak (fot. TVP)

Ostatnio spotkaliśmy się na planie spektaklu Teatru Telewizji o Janie Karskim. „Służby specjalne” to zupełnie inna rzecz – bardzo mocne kino. W jaką postać Pan się wciela?

– Nie chcę tutaj za dużo zdradzać, natomiast jest to postać, która wprowadzi odrobinę zamieszania w życiu jednej z głównych postaci serialu pułkownika Mariana Bońki, granej przez Janusza Chabiora. Myślę, że razem z tą moją postacią do tego serialu zostaje przemycona jakaś dawka humoru.

Ja jednak może Pana trochę docisnę. Jak bohater ma na imię? Czy jest on postacią ze świata służb specjalnych?

– Ta moja postać ma na imię Szymon i nie jest ze świata służb. Wszystko wskazuje na to, że będzie to przyszły zięć Bońki.

W przypadku „Służb specjalnych” najpierw był film, a teraz jest serial. Wydaje się, że daje to okazję pokazania ludzi ze służb specjalnych z dwóch stron, także od strony prywatnej – że mają rodziny, czy jak w przypadku pułkownika Bońki, że ma córkę, którą jest zainteresowany jakiś kawaler…

– Myślę, że to rozszerzenie będzie polegało właśnie na tym, żeby poznać te postaci od kuchni – nie tylko w pracy. Będziemy mieli okazję zobaczyć, jak oni sobie radzą w życiu prywatnym i czy stosują podobne metody jak w pracy, czy też wręcz przeciwnie – mogą uchodzić za tzw. zwykłych ludzi, niezwracających na siebie uwagi.

Wszyscy byliśmy świadkami tych wydarzeń, które stały się podstawą scenariusza. W filmie i w serialu Patryk Vega zaproponował swoje spojrzenie na te wydarzenia od kuchni. Jak Pan ocenia tę jego wersję
?

– Oczywiście ja nie obejmuję całości tak jak Patryk Vega. Rozpoznaję jego intencje realizowania naszego wątku i na tym się skupiłem. Myślę, że kontekst sam się zbudował i jest dosyć interesujący. Zawsze mnie szalenie intryguje twórczość, która ma takiego haka w sobie, tzn. ma coś, czemu nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć w stu procentach. Tutaj mamy szansę zobaczyć coś takiego.

A jaki jest Patryk Vega jako szef, jako reżyser?

– Na pewno jest twórcą, który wymyśla ten świat od początku do końca. Jest to w pełni jego wizja, jego wyobrażenie. Oczywiście nie jest kimś, kto tylko narzuca to co sam wymyślił, ale bierze pod uwagę to, co mu się proponuje w ramach tego, co sam naszkicował. Na pewno jest takie poczucie, że trzyma cały czas rękę na pulsie i koniec końców jest tak, jak on chce. Jest to jego w pełni autorski projekt.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Pietruszkiewicz

reklama